325 Obserwatorzy
62 Obserwuję
belferczyta

belferczyta

"Pensjonat na wyspie" Colleen Coble





Hope Island - maleńka wyspa, kilkunastu mieszkańców i stary pensjonat. Tajemnicze miejsce i niezwykli ludzi, których losy splatają się ze sobą. Tu wszyscy się znają, a jednak każdy ma jakąś tajemnicę.


Libby jest konserwatorem zabytków i zamierza na wyspie odrestaurować kilka budynków. Nie wie, że los połączy ją z ciągnącymi się kilometrami plażami. To na Hope Island odnajdzie swoją rodzinę, o której nic nie wiedziała. Ojciec zapisuje jej w spadku połowę wyspy, ale przyrodnie rodzeństwo nie zamierza łatwo się poddać. Vanessa i Brent są nieufni, zranieni i patrzą na siostrę przez stereotyp dziedziczki, która z pewnością wszystko sprzeda, aby się szybko wzbogacić.
 
Nicole - wspólniczka i przyjaciółka Libby, przyjeżdża na wyspę, aby przygotować projekt renowacji. Zostaje porwana na plaży, budzi się na maleńkiej wysepce na środku oceanu, gdy nadchodzi sztorm. Co kilka dni jedzenie przywozi jej tajemniczy chłopak...
 
Alec jest kierownikiem Straży Przybrzeżnej, lata helikopterem, ratuje ludzi. Gdy na wyspę przyjeżdża Libby pomaga jej w poszukiwaniach przyjaciółki. Sam wychowuje siostrzeńca Zacha, którego rodzice zginęli w katastrofie lotniczej. 
 
Jest też tajemniczy inwestor, który za wszelką cenę chce kupić pensjonat. I jest tajemnica, stara legenda...



Hope Island - mała wyspa, z pozoru cicha, spokojna, ale gdy nadchodzą życiowe sztormy, wszystko wydaje się być trudne i niebezpieczne. Pomaga wiara w Boga i przyjaźń. Libby wraz z listem od ojca dostaje naszyjnik, który ten nieustannie nosił. Litery na poszczególnych koralikach prawie się wytarły z biegiem lat. Libby mogła jednak przeczytać skrót od znanego pytania "Co zrobiłby Jezus?" Powoli i z trudem będzie się od tej pory kierowała w życiu tym pytaniem patrząc na świat oczami wiary... Czy znajdzie przyjaciółkę? Czy odzyska rodzinę?
 
 
Książka Colleen Coble trudna jest do zdefiniowania. Trochę jak kryminał z wątkami sensacyjnymi, trochę romans, trochę książka z pogranicza religii. Mamy tu wszystko... Kłamstwa, miłość, emocje, wiara, tajemnica, ruiny, jaskinia przy plaży, życiowe wybory, rodzina - wszystko to splata się na przepiękną opowieść. Autorka nic nie narzuca, nie zmusza czytelnika do wiary w Boga, ale delikatnie pokazuje, że chrześcijanin to zwyczajny człowiek. Niestety przyzwyczailiśmy się do stereotypu, że jeśli już ktoś wierzy, to trzeba o nim myśleć w kategoriach: kościół, modlitwa, zakon, ksiądz, niedościgły święty, długa spódnica, smutna, kontemplacyjna mina, spuszczony wzrok. Nic bardziej mylnego i autorka doskonale to uchwyciła. Zabiera nas na małą wyspę nadziei, gdzie wszystko może się wydarzyć, ale trzeba o to zawalczyć. Ważne jest to, co nosimy w sercu, nasze wybory, postawy, nasza wiara.
 
 
"Pensjonat na wyspie" wciąga od pierwszej strony, autorka stopniowo buduje napięcie, doskonale kreśli głównych bohaterów, a przy tym przepięknie oddaje uroki zapomnianej przez świat wyspy, jej tajemnic i starych legend. Można zapomnieć na chwilę o zgiełku miasta i cieszyć się słońcem przebijającym między kolejnymi stronami powieści. Polecam książkę na wakacje, można na chwilę przenieść się na plażę, posłuchać o czym szumią rozbijające się o brzeg morskie fale. Może usłyszymy w nich znajomy głos...
 


Anna M.


 
NOTKA O KSIĄŻCE 
 
autor:  Colleen Coble
tytuł: "Pensjonat na wyspie"

wydawnictwoŚwięty Wojciech 
data wydania: 11 czerwca 2014
liczba stron: 364


MOJA OCENA: 5+ / 6  










Źródło materiału: http://annamatysiak.blogspot.com/2014/05/pensjonat-na-wyspie-colleen-coble.html