325 Obserwatorzy
62 Obserwuję
belferczyta

belferczyta

"Moja kuchnia w Paryżu. Przepisy i opowieści" David Lebovitz

 

 

Kocham gotować, uwielbiam jeść, a kuchnia francuska jest jedną z tych, które szczególnie lubię. Czego chcieć więcej? Może jeszcze książki jednego z najlepszych kuchary i znawców smaków Francji? Kiedy trzymam w rękach książkę Davida Lebovitza, zaczynam układać w głowie listę zakupów... Co zrobić... A jeśli zobaczycie zdjęcia, wpadniecie po same uszy i nie wiadomo kiedy piekarnik już będzie włączony na odpowiednią temperaturę. 

 
 
Kuchnię Davida Lebovitza poznałam przy okazji książki "Słodkie życie w Paryżu", dziś polecam "Moja kuchnia w Paryżu". Znajdziecie w niej wszystko, co konieczne, aby stać się mistrzem kuchni: od porad na temat przypraw, przez zwierzenia o kupowaniu naczyń do tart, aż do gotowych przepisów. Wszystko jasno, prosto i z właściwym autorowi poczuciem humoru. Między przepisami i zdjęciami można znaleźć opowieści z życia w Paryżu, kulinarne ciekawości z przeróżnych warzywnych straganów i porady, jak nie spalić dania, a jedynie smakowicie przypiec.
 
 
"Największym wyzwaniem, jakiemu musiałem stawić czoło, gdy urządzałem w Paryżu moją pierwszą kuchnię z prawdziwego zdarzenia, nie było podjęcie decyzji, w jakiej odległości od lodówki zamontować piekarnik albo z czego powinny być zrobione blaty. Nie miałem trudności z wyborem materiału na podłogi ani szafek do przechowywania garnków i patelni. Nie chodziło też o to czy piekarnik ma być gazowy, czy elektryczny. Problemem okazał się zlewozmywak. Po dziesięciu latach mieszkania we Francji w końcu zdecydowałem się kupić własne mieszkanie. Jak dotąd wszyscy byli przekonani, że miałem ogromną designerską i profesjonalną kuchnię, podczas gdy tak naprawdę musiał mi wystarczyć blat wielkości szachownicy. Żonglowałem miskami, garnkami i patelniami, wiecznie zmagając się z brakiem miejsca".
 
 
pyszny quiche
 
 
 
I już za to kocham Davida, mam podobne dylematy w mojej kuchence bez okien... :) Bo kiedy musisz się zastanawiać, co pozmywać, aby było więcej miejsca, a piekąc ciasto otwierasz okno w pokoju bo jest za gorąco, wiesz, ze może cię zrozumieć ktoś, kto zna wyzwania maleńkiej kuchni :) Później otworzyłam książkę akurat na zdjęciu autora wybierającego plats a gratin, czyli naczynia do zapiekanek. Ku mojemu zdziwieniu trzymał w rękach maleńkie ceramiczne naczynie wprost z mojej kuchni :) Przypadek? Nie sądzę, bo już wtedy wiedziałam, że uda mi się coś ugotować z jego książki. Oczywiście marzyła mi się czekoladowa tarta Tarte au chocolat et confiture de lait, ale nie mam w mojej mini-kuchni dobrego piekarnika. Zatem wybór padł na mój ulubiony  quiche, czyli słoną tartę. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym odrobinę nie zmodyfikowała przepisu, zamiast proponowanych gruszek dodałam szynkę :) Ale ser pleśniowy pozostał... Pyszne! I jak tu się odchudzać... Dobrze, jutro zrobię sałatkę. A tymczasem wracam do jedzenia i zgłębiania tajników kuchni francuskiej. Mam wrażenie, że dziś wszystko w moim mieszkanku na dwunastym piętrze pachnie Paryżem.
 
 
 
 
Polecam książkę, ale ostrzegam, nie da się jej "tylko" przeczytać. Z pewnością wyjmiecie garnki i pobiegniecie do najbliższego sklepu. Ja tak zrobiłam!
 
 
 
 
 
moje naczynia do zapiekanek
 
Autor wybierający naczynia... (zdj. z książki)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Anna M.