325 Obserwatorzy
62 Obserwuję
belferczyta

belferczyta

"Być kimś, być sobą. Pierwsze 7 dni" Podsiadlik Jarosław




"Zdradzę wam tajemnicę. Bądźcie zawsze uczciwi względem innych, bądźcie uczciwi względem siebie, a unikniecie poprawczaka i całego tego syfu, który widzicie każdego dnia. Tego syfu, który wciąga was w coraz większe bagno, nie dając żadnego koła ratunkowego. Macie tylko siebie i swoje ambicje, ale pamiętajcie, to wasze wybory i to wy poniesiecie konsekwencję. Odpowiedzialność to ważne słowo i trzeba się go nauczyć. Kiedy okaże się, że jest już za późno, ciężko jest ie podnieść". (s.83)



Gimnazjaliści - postrach większości nauczycieli... Czy słusznie? Nie wiem, nigdy nie uczyłam w gimnazjum, ale sporo się nasłuchałam, od nauczycieli rzecz jasna. Ale czy to, co mawiają o gimnazjalistach to prawda? Wielu dzisiejszych gimnazjalistów uczyłam kiedy jeszcze byli mniej lub bardziej grzecznymi szóstoklasistami, kilkoro mnie nadal w szkole odwiedza, a ci przez których obiecywałam sobie, że ostatni rok uczę w szkole, dziś nisko mi się kłaniają na ulicy. Cóż, od gimnazjalistów tyleż samo nasłuchałam się o nauczycielach. A że sama jestem nauczycielem, znam ten "światek" czasem zbyt dobrze... Kocham też muzykę, no może niekoniecznie rap czy hip-hop (uwaga: z góry przepraszam za złą terminologię i moją ignorancję w tym temacie). Z miłą zatem chęcią wzięłam do ręki książkę Jarosława Podsiadlika  "Być kimś, być sobą. Pierwsze 7 dni".
 
 
 
Napiszę, jak zwykle, bardzo osobiście. Kilka lat temu mieszkałam w Krakowie i często spierałam się z pewną osobą w kwestii czynników wpływających na nasze życie. Według mnie nasza przeszłość w dużej mierze określa naszą przyszłość. Moja rozmówczyni twierdziła, że każdy może zrealizować swoje marzenia, każdy ma takie same szanse w życiu, te same możliwości, ten sam start. Ja zawsze upierałam się, że rodzina, szkoła, sytuacja materialna czy miejsce zamieszkania mają znaczący wpływ na przyszłość danej osoby. Tak jest też w przypadku Krzysia, bohatera naszej książki. To zwykły gimnazjalista, jakich tysiące w naszych szkołach. Nie ma wsparcia w rodzinie, ciągłe kłótnie, oczekiwania, roszczenia i brak zrozumienia. Już nie tylko chodzi o konflikt pokoleń, ale przede wszystkim o dramat młodego, wcale nie głupiego człowieka, który nie widzi dla siebie żadnej pozytywnej przyszłości. Buntuje się zatem przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Rodzina? Matka wiecznie zapracowana próbuje stworzyć namiastkę domu, ojciec alkoholik, który między jednym ciągiem a drugim uzurpuje sobie prawo do wychowywania nastoletniego już i wychowanego przez ulicę syna. Szkoła? Typowa osiedłówka... Koledzy? Z podobnymi problemami w domu lub zupełnie bez domu. Codzienność? Jeden dzień podobny do drugiego, brak zrozumienia, pustka i zero przyszłości. Czy jednak owa patologiczna codzienność całkowicie określa naszą przyszłość? Otóż nie. Istnieje szansa na wyrwanie się  bagna. Jest nią pasja i upór. Dla Krzyśka jest nią pisanie piosenek. Zafascynowany koncertem hip-hopowym, za który na marginesie dostaje lanie od ojca, chłopak zaczyna odkrywać drogę do siebie, do swoich emocji do pokazania światu bólu życia, wreszcie drogę do bycia sobą... Książka jest zapisem pierwszych 7 dni przemiany, fascynacji, pisania i przemyśleń o życiu.


"Piosenka po piosence coraz bardziej rozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi. Z każdą chwilą coraz więcej sytuacji, o których właśnie słuchałem, zaczynało mocniej i dokładniej odzwierciedlać moje przeżycia. Powtarzałem sobie jak mantrę, że to nie koniec, że wszystko może jeszcze się odmienić i chociaż wszyscy dookoła mnie nie do końca w to wierzyli, jakiś głos niczym zakłamany naiwniak stale kazał mi podsycać w sobie nadzieję" (s.65)


Autor doskonale przedstawił świat współczesnej młodzieży, ich problemy i relacje. Nie ma tu ani przesady, ani zbędnego epatowania cierpieniem. Jest za to zwykłe życie, ludziom z tzw. dobrego domu, jak mojej znajomej z Krakowa, może się ono wydawać zupełnie nierealne, ale przecież nie jest to powód do jego zanegowania. Uczę już trochę, żyję trochę dłużej niż uczę, a wiem o wiele więcej...  Krzysiek, Marcin i Monika są przedstawicielami pokolenia, które system i ludzie spisali już na straty. Czy słusznie? Jest przecież w ich dobro, pasja, chęć bycia, tylko my zbyt łatwo sobie ich zaszufladkowaliśmy. Nasz błąd widać jak na dłoni, ale czasem wolimy tą dłoń zacisnąć w pięść i uderzyć z wysokiej perspektywy naszego wygodnego życia...






Polecam, książka otwiera oczy, wbija w fotel i zmusza do innego spojrzenia na rozrabiającego przed naszym blokiem gimnazjalistę....




Anna M.
P.S. Do książki jest dołączona płyta z utworami czołowych polskich twórców hip-hopowych. Część tekstów można znaleźć w samej książce, a wszystkie doskonale korespondują z historią Krzysia.