325 Obserwatorzy
62 Obserwuję
belferczyta

belferczyta

"Aniołowie" Dawid Jeremiah

 
 
 
  
"We are the seven, judgement of heaven
Why don't we know: We are the angels
 It's revelation, soul castigation
 Fire will burn us away" 
                                              Avantasia "The seven angels"
 
 
 
 
 
Z wykształcenia i z zamiłowania jestem biblistką. Do tej pory niewiele o tym pisałam, ale po serii książek o aniołach, nie mogę się powstrzymać.  Przeczytałam kilka książek z aniołami w roli głównej i chyba załamałam się... Aniołowie stali się w dzisiejszych czasach tak popularni, że znajdujemy ich wszędzie, dosłownie wszędzie. Popkultura czerpie z nich garściami, paranormalne romanse rosną w siłę powodując spłycenie tematu. Anioł to dziś albo pucołowaty cherubinek, który przeprowadza dzieci przez kładkę, albo romantyczny kochanek lub zagubiony między dobrem a złem nieszczęśnik.
 
 
 
"Avantasia"
Biedni aniołowie... Przesiąknęli do hollywoodzkich produkcji jako zbuntowane i znudzone dobrem istoty, jak chociażby w filmach: "Gabriel", "Constantine" czy "Armia Boga". Jakby tego było mało, anioł może być też sfrustrowanym nieudacznikiem z licznymi nałogami jak tytułowy "Michael". Z filmów "Dotyk Anioła" i "Autostrada do nieba" możemy się natomiast dowiedzieć, że to boscy wysłannicy, którzy towarzyszą nam zawsze i wszędzie, choć w "Dogmie" Loki i Bartleby kombinują tylko jak wrócić do nieba, żeby się o tym nie dowiedział sam Bóg, bo przed wiekami za pychę i nienawiść do ludzi sam ich przecież wyrzucił. Niesamowite, ile w jednym koszmarnie hollywoodzkim filmie można przemycić biblijnych wątków. Niby się "tylko zabijają i ogólnie nie wiadomo o co chodzi", jednak jeśli choć trochę znasz Biblię, to nawet w największym kiczu znajdziesz motywy i myśli teologiczne. Fakt, czasem trzeba się naszukać i przebrnąć przez iście heretycką otoczkę, ale satysfakcja gwarantowana. Zdarzają się też prawdziwe perełki, które można chłonąć garściami... Podobnie jest z muzyką. Na początku zacytowałam fragment opery metalowej "Avantasia" (tak, tak, takowe istnieją - wiem, bo uwielbiam). Dla rockmana dobro, zło, aniołowie, demony to wdzięczny temat, a jeśli jeszcze dodatkowo poruszy temat upadłych aniołów - sukces gwarantowany. Nic tak nie fascynuje jak tajemnica i odwieczna walka zła z dobrem...
 
 
 
Nie ma w tym nic złego, poza jednym drobnym faktem. Ten, kto ogląda podobne filmy, czy słucha muzyki i czyta książki powinien mieć podstawową wiedzę o aniołach. Reżyser, pisarz, a tym bardziej muzyk czerpie z motywów biblijnych wybiórczo, mocno subiektywnie i nie zawsze prawdziwie. To tylko wizja artysty... Ma do tego prawo i dobrze, że tak robi, bo przez to ubogaca nasze postrzeganie świata. Budzi nasze zmysły i sprawia, że czasem krew sama wrze w żyłach. Ale czy znamy prawdę o aniołach? Jeśli wiedze o nich czerpiemy tylko z filmów, książek i muzyki to doprawdy mało jeszcze wiemy...  Bo co robi świat i ludzie?
 
"Korzystają z przebrania anielskiego - trochę tu, trochę tam - aby flirtować z fascynacjami ludzi i wywoływać ciekawość, chęć współuczestniczenia z obecnością aniołów. Wpływając na właściwe osoby o odpowiednich koneksjach, publikować odpowiednie książki i artykuły prasowe, wypuszczając określony programy telewizyjne, może zwodzić miliony ludzi i wpędzać ich w pułapkę fałszywego przeżywania doświadczeń duchowych i bezpieczeństwa. (...) Aniołowie to wygodny kompromis, słodycz, lukier i piórka, są łagodni i nie wydają sądów. Są pod ręką jak aspiryna. (...) Bóg w wersji light"  (s.13)
 
 
 
Pastor David Jeremiah w swojej książce "Aniołowie" przedstawia nam prawdziwą wiedzę biblijną w pigułce. Spokojnie, jest to co prawda książka chrześcijańska, ale pisana dosyć żywym, współczesnym językiem. Nie ma tu skomplikowanej hermeneutyki biblijnej, nie ma zbyt wielu domniemań i iście anielskiego bujania w obłokach. Jest za to duża porcja podstawowej wiedzy, jaką możemy czerpać z jedynego obiektywnego źródła o aniołach - z Biblii. Uwaga, nie ma obawy, tak to Biblia. Czasem nie rozumiem moich lęku moich znajomych przez tym słowem. Chrześcijaństwo weszło na stałe do naszej cywilizacji, nikt nie ma oporów przed czytaniem chociażby o aniołach, ale gdy padnie słowo, że pochodzą z Biblii, natychmiast odwrót... Zawsze mnie intrygowało, że nawet ateiści posługują się chrześcijańskimi terminami... Pismo Święte to kopalnia wiedzy, o ile właściwie się je czyta. Mój profesor Starego Testamentu czytając nam po hebrajsku wizje aniołów u Ezechiela, a potem tłumacząc na polski zwykł mawiać: "Takiego przedstawienia czterech istot niebiańskich z dymem, grozą i pozornym chaosem grzmotów i błyskawic nie powstydziłby się żaden współczesny koncert rockowy, a to tylko i aż Biblia". My jednak zbyt często ulegamy cukierkowatemu ujęciu w odcieniach różu z dużą ilością piórek, koniecznie w odcieniu błękitu, bo tak wypada, bo tak się przyjęło. Nic dziwnego, że ludzie zamiast do Biblii sięgają do kinematografii i literatury. David Jeremiah wychodzi od definicji anioła i ich podobieństw do ludzi, a raczej braku owych. (Nie, nie, anioł to nie człowiek ze skrzydłami...). Później pastor omawia zadania aniołów, pisze też sporo o największym z aniołów, by zakończyć o tych upadłych.  Nie brak też autorowi poczucia humoru, gdy piszę m.im. o pojmowaniu przez nas aniołów jako "parkingowych stróżów", do których zwracamy się, gdy samochodem krążymy ciasno zaparkowanymi uliczkami. Do tego spora dawka cytatów biblijnych, by można było samemu powertować Stare Księgi.


Polecam książkę "Aniołowie" jako uzupełnienia nasze często bardzo płytkiej wiedzy o tych bezcielesnych czystych istotach. Jeśli nasza wiedza i wiara będą niezachwiane, żaden produkt popkultury nam już nie zaszkodzi. Zawsze będziemy mogli rozróżnić prawdziwego anioła od jego "marketingowego kolegi po fachu". Później można śmiało włączyć jakiś film, wziąć książkę, czy jak ja - puścić lubiony kabaret Neonówkę z ich interpretacja rządów w niebie i bezkompromisowym ujęciem "szorstkiej przyjaźni" Boga z Lucjanem (vel Lucyfer).
 
 
Anna M.

moja ocena:  6 / 6